wtorek, 23 kwietnia 2013

Dzień 8 i 9

Dzień 8: trening na klatkę piersiową i plecy poszedłby bez większych trudności gdyby nie to, że rozwaliłam już 3 linkę w ekspanderze... nie muszę chyba mówić, że jestem wkurwiona na maksa. Przy treningu na brzuch jest bardzo dobrze, robię coraz więcej powtórzeń, pomimo tego, że przez okres nieźle bolał mnie dół pleców.
Dzień 9: czyli dużo skakania przy Plyometrics. To było już moje 3 podejście do tego treningu i jestem trochę załamana. Zawsze jest tak, że przy okresie chce mi się ciągle jeść i nie chce w ogóle ruszać. A dzisiaj czułam się wyjątkowo  słabo. Straciłam rachubę ile razy musiałam na chwilę zatrzymać trening, a i tak wyszło na to, że przesadziłam ze swoim możliwościami, bo później miałam objawy przetrenowania. Taki charakterystyczny ból głowy i osłabienie, który miewałam już wcześniej jak za bardzo zaszalałam z ilością ćwiczeń. Na szczęście już mi przeszło.

Ogólnie to jestem strasznie poirytowana faktem, że nie mam na czym jutro wykonać ćwiczeń. Od ponad tygodnia proszę o ojca o przyniesienie starych hantli z piwnicy i nie mogę się doprosić... Sama nie będę przekopywać całej piwnicy więc możliwe, że jutro pójdę i kupię dokładnie takie same (jeśli chodzi o wagę oczywiście, bo nie wiem jakie dokładnie są w piwnicy). I w efekcie wywalę pieniądze po raz drugi w błoto. :/

Jedna rzecz z której jestem dumna daję rady zrobić 12 powtórzeń pompek, praktycznie każdego rodzaju. :-)

Może nie tak nisko jak ona

Ale jak zaczynałam ćwiczyć jeszcze z Chodakowską moje pompki wyglądały tak:

 Mój kot na szczęście ogranicza się tylko do rozciągania na łóżku i gapienia na mnie

 I zdjęcia, które świadczą o tym drogie panie, że macierzyństwo to słaba wymówka!





 A więc róbmy pompki.

Jak widać kobiety też potrafią je robić. :P


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz