Dzień 9: czyli dużo skakania przy Plyometrics. To było już moje 3 podejście do tego treningu i jestem trochę załamana. Zawsze jest tak, że przy okresie chce mi się ciągle jeść i nie chce w ogóle ruszać. A dzisiaj czułam się wyjątkowo słabo. Straciłam rachubę ile razy musiałam na chwilę zatrzymać trening, a i tak wyszło na to, że przesadziłam ze swoim możliwościami, bo później miałam objawy przetrenowania. Taki charakterystyczny ból głowy i osłabienie, który miewałam już wcześniej jak za bardzo zaszalałam z ilością ćwiczeń. Na szczęście już mi przeszło.
Ogólnie to jestem strasznie poirytowana faktem, że nie mam na czym jutro wykonać ćwiczeń. Od ponad tygodnia proszę o ojca o przyniesienie starych hantli z piwnicy i nie mogę się doprosić... Sama nie będę przekopywać całej piwnicy więc możliwe, że jutro pójdę i kupię dokładnie takie same (jeśli chodzi o wagę oczywiście, bo nie wiem jakie dokładnie są w piwnicy). I w efekcie wywalę pieniądze po raz drugi w błoto. :/
Jedna rzecz z której jestem dumna daję rady zrobić 12 powtórzeń pompek, praktycznie każdego rodzaju. :-)
Może nie tak nisko jak ona
Ale jak zaczynałam ćwiczyć jeszcze z Chodakowską moje pompki wyglądały tak:
I zdjęcia, które świadczą o tym drogie panie, że macierzyństwo to słaba wymówka!
A więc róbmy pompki.
Jak widać kobiety też potrafią je robić. :P







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz