poniedziałek, 27 maja 2013

Dzień 7 i 8

Dzień 7:
Zamiast Kenpo X zrobiłam sobie Total fitness, bo miałam mało czasu, a potrzebowałam niezłego wycisku. Moja siostra powiedziała mi, że schudłam, a ja z tej ,,radości'' nawpieprzałam się ciastek i sałatki na bazie makaronu. Tak naprawdę wcale nie schudłam ani centymetr ani waga nic na ten temat nie mówią, ale na pewno moje ciało wygląda lepiej. No więc Ewa była za te ciastka i na Kenpo nie miałam już czasu, Powinnam być bardziej zorganizowana, ale nie potrafię. 
Dzień 8:
Chest & Back, AB Ripper - czułam, że moje mięśnie są baardzo zmęczone, nie dawałam rady zrobić więcej niż 10 pompek, a tydzień temu było spokojnie po 12.

Siódmego dnia byłam na koncercie zaraz po treningu z Ewą i tak strasznie bolały mnie nogi, przede wszystkim łydki i pośladki, że nie mogłam skakać. Dzisiaj czyli ósmego dnia nie mogłam normalnie siąść. Musze chyba jednak odstawić Ewę, bo mam strasznie zmęczone mięśnie i treningi P90X mało efektownie mi idą.

Aż takich pleców raczej mieć nie chce, ale i tak szacun za efekt.  Chociaż może... :P








sobota, 25 maja 2013

Dzień 5 i 6

Dzień 4:
Total fitness Ewy Chodakowskiej
Powinna być też Yoga X, ale totalnie nie miałam siły się za nią zabrać. Doszło do wniosku, że przy Chodakowskiej spale więcej kcal i miałam na nią dużo bardziej ochotę niż na jogę.
Dzień 5:
Legs & Back, AB Ripper - wcześniej nie ćwiczyłam z hantlami dzisiaj dołożyłam sobie do prawie wszystkich ćwiczeń na nogi (gdzie się dało oczywiście) 3 kg hantle. Miałam lekki problem przy ''Single-Leg Wall Squat'', strasznie drżały mi nogi i myślałam już, że nie dam rady.

Pisząc to właściwie jestem zaraz po treningu. Spocona, zmęczona i szczęśliwa :). Miałam wcześniej mały kryzys. Nie mogłam odgonić od siebie myśli gdzie, że jakbym nie przerwała to byłabym już prawie w połowie. Ale w końcu nie chodzi tu o to by jak najszybciej mieć P90X Classic za sobą tylko żeby były jak najlepsze efekty. No a niestety 2 tygodniowa przerwa na pewno znacznie wpłynęłaby na efekt końcowy. Dzisiaj odzyskałam wiarę w siebie i siłę. Byłam na zakupach, kupiłam między innymi jabłka arbuza, banany i paprykę i teraz tak ładnie wygląda mój parapet. :)






piątek, 24 maja 2013

Dzień 3 i 4

Dzień 3:
Plyometrics - musiałam zrobić sobie tylko jedną przerwę :), po trochę bolała głowa, ale ogólnie było ok.
Dzień 4:
Shoulder & Arms, AB Ripper X

Nieważne skąd zaczynaliśmy ani na jakim etapie aktualnie jesteśmy ważne, że wciąż dążymy do celu i nie poddajemy się.











czwartek, 23 maja 2013

Dzień 1 i 2

Prze matury przez 2 tygodnie nie ćwiczyłam. Jak dla mnie to jest o wiele za dużo żeby tak po prostu wrócić do miejsca w którym byłam wcześniej więc zaczęłam od początku.
No więc poniedziałek 20 maja podejście drugie do P90X Classic START.


Dzień 1: 
Chest & back, AB Ripper X - widać po formie, że miałam przerwę, ale na pewno jest lepiej niż na samym początku.
Wcześniej zrobiłam jeszcze Total fitness, jest to ten trening Ewy Chodakowskiej, który wyszedł razem z majowym Shape. Czytałam gdzieś, że jest to drugi killer, a to g ó w n o prawda, bo te treningi są kompletnie inne. Oba treningi zaczynają się tym samym ćwiczeniem i tutaj podobieństwo się kończy. W tym najnowszym nie ma prawie w ogóle cardio, a w kilerze jest go dużo. Oczywiście są typowe ćwiczenia dla Ewy (jedno jest wzięte ze Skalpela), niektóre zmodyfikowane, ale jest też parę całkowicie nowych. Podoba mi się dodanie pompek do zestawu, co prawda damskich, ale zawsze. Panie chyba czasami boją się pompek. Ja mam ich od groma w pnd treningach z P90X i nie narzekam . Ogólnie trening nie jest strasznie ciężki, jest więcej ćwiczeń na nogi i pośladki, i te mięśnie dzień po treningu trochę pieką.  Podzielony jest na 5 serii, pomiędzy każdą jest 1 minuta przerwy w marszu. Świetny pomysł, bo można łyknąć sobie też wody pomiędzy cięższymi rundami. Mi przypadł do gustu, na pewno do niego wrócę.
Dzień drugi:
Z powodu wyjazdu na działkę o wczesnej porze nie robiłam treningu, postanowiłam sobie, że nie będzie w niedziele odpoczynku, a treningi po prostu mi się przesuną. Obżarstwa na szczęście nie było, ale kiełbaska z ogniska być musiała. 


Ogólnie to długo zastanawiałam się czy jest sens robić P90X Classic od początku zamiast choćby nie pokusić się np o jakiś trening z jeszcze wyższej półki, ale doszłam do wniosku, że chce przerobić go w całości bez większych przerw, a ponieważ teraz mam po raz drugi długie wakacje i mnóstwo wolnego czasu to będę dodawała do P90X Chodakowską/bieganie może Mel B (ale za nią jakoś nie przepadam). W zależności od tego ile będę miała czasu,czy będę jeszcze miała siłę i jakiego rodzaju trening przypada mi akurat na dany dzień. No i oczywiście będę starać się zdrowo odżywiać, ale też nie będę robić tragedii jak trafią mi się jakieś małe grzeszki.



poniedziałek, 6 maja 2013

Dzień 21 i 22

Dzień 21: Kenpo
Dzień 22: Początek Recovery week: Joga

7 dni do matury
oby do szesnastego, po będę pracować ostro na takie ciało











sobota, 4 maja 2013

Dzień 19 i 20

Dzień 19: nogi, plecy i brzuch. Jedynym problem był ból w kolanie, na szczęście przeszkadzał w ćwiczeniach tylko trochę.

Dzień 20: powinno być Kenpo, a był odpoczynek. Kolano trochę odpocznie, tak naprawdę to trochę się zapomniałam, bo pół dnia robiłam zadnia z chemii. W niedziele to nadrobię

Za dużo ciastek :( i za dużo stresowania się. W niczym mi teraz nie pomoże zastanawianie się, trzeba wykorzystać ten czas jak najlepiej. A po maturach zacznę pełna parą z dietą i dołożę sobie jeszcze bieganie. Będę mogła bez wyrzutów sumienia poświęcić sobie więcej czasu.



 O tak :)







piątek, 3 maja 2013

Dzień 17 i 18


Dzień 17: ręce, ramiona  i brzuch. Ciężko było mi dociągnąć tyle powtórzeń co w tamtym tygodniu. Wcześniej miałam takiego wielkiego powera i dużo siły, żeby poprawiać swoje wyniki, a teraz w ogóle nie  czuję takiej potrzeby.

Dzień 18: joga. Tutaj w sumie widzę postępy, docieram coraz dalej bez żadnych przerw. Próbowałam potraktować ją poważnie, oczyścić umysł, nie myśleć o żadnych problemach i skupić się tylko na swoim ciele. Jak przez jakiś czas mi się udawało tak później wdzierały się myśli w stylu: matura, chemia, matura, kurwa nie zdążę...

Czuję w tym tygodniu niechęć do ćwiczeń, najciężej się jest zabrać, później już jakoś leci. W sumie to cieszę się, że zbliża się recovery week i nie będzie tyle ciężkich treningów w tygodniu przed samą maturą. Nie wiem czy to przetrenowanie czy stres, ale wieczorami też boli mnie trochę głowa. Macie jakieś swoje sposoby na brak chęci do ćwiczeń??

Nienawidzę tego ćwiczenia :)